sobota, 13 stycznia 2018

Szafka na klucze z aniołkiem . Boîte à clés avec un petit ange.


Bonjour!




Aby pasowała do wnętrza
musiała być w tonacji biało-szaro-błękitnej. 
Jest więc kwiatowa serwetka
 położona na pęk kluczy 
wydrukowany i  przetransferowany przy pomocy płynu Pentart.
 Napisy i kwiatuszki szpachlówką Fluggera od szablonu. 
Te na boczkach rozbielone "suchym pędzlem".
 Wewnątrz kawałek papieru ryżowego, chyba ITD.
 Oraz klucz-wycinanka z tekturki ze starych zapasów.
 "Carpe Diem" i wycinanka 
są pomalowane na czarno, 
następnie muśnięte pastami pozłotniczymi Renesans
Aniołek to wycisk z foremki.
 Bejca szara  Fluggera.
No i sznureczek wokół. :)
Całość polakierowana matem .

 Szafeczkę zrobiłam dla syna i synowej
do ich nowego domku.

Zapraszam do oglądania. :)










*******************
Życzę miłej niedzieli i dobrego tygodnia.
Pozdrawiam serdecznie. 
Marta

środa, 3 stycznia 2018

Konewka z ornamentami. Arrosoir en ornements.


Bonjour!





Witajcie w Nowym Roku! 
 Jeszcze raz życzę Wam zdrowia i pomyślności
 na wszystkie 365 dni!

***
 A noworoczne blogowanie rozpoczynam
od konewki.
Może dlatego,
 że robiłam ją przy okazji bombek,
 tych z wyciskami z foremek. 
 Prawdę mówiąc ona już dawno była ozdobiona
 tylko chyba czekała na poprawienie. 
 Jak wyglądała pierwotna wersja pokazują dwa ostatnie zdjęcia. 
 Raziła tą stalą, za dużo jej wtedy zostawiłam.
 Po poprawkach świeci ale mniej,
gdyż stal się już zdążyła trochę utlenić :)))
Pewnie jeszcze coś zrobię z lejkiem i uchwytem.
 Jak myślicie?

Korpus konewki to serwetka. 
Home sweet home w rameczce transferowany.
 "Koronka" farbą od szablonu.
Cieniowania patyną Amsterdam.
 Na ornamentach z pasty Das
 akryle, patyny i pasty pozłotnicze, 
to samo co przy bombkach.
 Lakierowana matem.












\
 I która wersja ciekawsza ? :)

*********************************
Bardzo dziękuję za życzenia świąteczne i noworoczne
 pod poprzednimi postami.
Pozdrawiam serdecznie.
 Marta


sobota, 30 grudnia 2017

Dobrego Roku 2018 ! Bonne Année 2018 !





*******************************

Całkiem ostatnie, tegoroczne.

Spękania Dala, efekt szronu, konturówkowa koronka
 i taśma ozdoba na łączeniu.





 ***
Wewnątrz na jednej połówce śnieżynka-naklejka,
 a na zewnątrz konturówka posypana brokatem.
 Całość zamknięta drugą czyściutką gwiazdką.
 Nie miałam żadnego pomysłu na ozdobienie
 tych akrylowych bombek.
 Jenak robota była szybka i całkiem fajnie to wygląda,
choć zdjęcia do niczego.




***
 Aniołki i różyczki z papieru ryżowego, 
wyciski z pasty Das, lekko błękitne, maźnięte złotą pastą,  
krak Dala large,
 i ciut brokatu na mokry lakier. 
Też zdjęcia kiepskie, z zażółceniami, których nie ma.





***
Gipiurowe, 
bardzo efektownie wyglądają na choince, 
a robota żadna. :)




*********************************

 Tym postem kończę sezon bombkowy 2017.
 Pora zabrać się za wydmuszki. :)
 Bardzo, bardzo Wam dziękuję za  częste odwiedziny mojego bloga, 
a szczególnie wielkie dzięki tym,
 którzy znaleźli chwilkę na napisanie kilku słów.

 Życząc wspaniałej zabawy sylwestrowej
 pozdrawiam niemniej serdecznie
 i... 
do zobaczenia w Nowym 2018 Roku. :)
 Buziaki!!!
 Marta 





piątek, 29 grudnia 2017

W różach. Boże Narodzenie 2017 . En roses. Noël 2017 .



Bonjour!




Wczoraj wróciliśmy z mężem z podróży świątecznej. 
 Dwa tygodnie szybko minęły
 Było bardzo odświętnie, rodzinnie i po polsku,
 z opłatkiem i siankiem na stole.
 Rdzenni Anglicy mają jednak całkiem inne podejście
 do tych pięknych świąt, 
które przecież łączą się nie z żadną magią, 
a z wiarą w Tajemnicę Narodzenia Chrystusa.
 Myślę tu o tej całej otoczce,
 którą widać na każdym kroku w okresie okołoświątecznym. 
W naszym kraju również, 
jednak duch katolicki na szczęście jeszcze istnieje.
 Dla Wyspiarzy to święta zimowe, 
 nie Boże Narodzenie,
 choć na każdym domu świeci się migocząc  Merry Christmas. 
A drugi dzień świąt to Boxing Day, 
gdzie w sklepach pojawiają się tłumy na wyprzedażach. 
 Cóż... co kraj to obyczaj...

 Pozostając wciąż w bożonarodzeniowej atmosferze 
 pokazuję ostatni komplet bombek-serduszek, 
które wyszły z "warsztatu" jako pierwsze. 
Jak większość dekupażystek bardzo lubię różyczki. 
Nie mogłam więc nie użyć ich i na bombkach. 
Tutaj wszystkie pochodzą z serwetek.
 Ornamenty z foremek silikonowych. 
 Wykorzystałam pasty pozłotnicze Renesans.
Krak Dala Large.
 Lakier, z braku innego na tę chwilę, 
to Stanger 779 ze starych zapasów ( MASAKRA!!!).

 Sądzę, że mogą one zdobić wnętrze przez cały rok. :)
 Zapraszam do oglądania.













*****************************

Dziękuję bardzo za przemiłe życzenia świąteczne, 
które odwzajemniam całym sercem.

Pozdrawiam serdecznie
 i  do zobaczenia jeszcze u schyłku starego roku. :)
Marta.


sobota, 16 grudnia 2017

Wesołych Świąt! Joyeux Noël!







Kochani 
wszyscy odwiedzający mój blog,
 Ci wierni i Ci wpadający tylko na chwilkę,

życzę Wam 

Świąt białych, pachnących choinką,
skrzypiących śniegiem pod butami,
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze
i prezentów pełnych niespodzianek.

Świąt dających radość i odpoczynek
oraz nadzieję na 
dobry Nowy Rok,
 żeby był jeszcze lepszy niż ten, 
co właśnie mija.


*************************

 A w wolnej chwili zapraszam do obejrzenia 
kolejnej serii serduszek.

Tym razem z motywami świątecznymi 
jak na ten czas przystało. :)

 Udało mi się kupić styropianki o bardzo gładkiej fakturze. 
Szkoda, że tylko cztery ostatnie pani miała w sklepie.

Aniołki pochodzą ze znanego papieru, dziewczynki z serwetek. 
Bombki starałam się zrobić na bogato,
 w starym wiktoriańskim stylu. 
Są więc ornamenty (foremki) muśnięte pastami złotą i srebrną
 oraz metaliczną miedzianą akrylówką.
 Jest ciut biżuterii i spękania ( Dala large) .

 Najpierw wylakierowane zostały  na matowo
 Diabełek mnie jednak skusił
 i pociągnęłam jeden raz błyszczącym Bartkiem.
 A że byłam w trakcie robienia zdjęć sfotografowałam je w tym błysku, 
który mi się nie spodobał.
 Koniec końców chwyciłam znowu za lakier
 i wróciłam do matu. 
Żeby jednak coś tam migotało w świetle lampek choinkowych
 sypnęłam odrobinkę opalizującego brokatu.

 Najpierw daję zdjęcia wersji ostatecznej (mat).
Nie za bardzo chciało mi się męczyć aparat i siebie, :)
 żeby ponownie fotografować szczegóły i zbliżenia, 
więc kolejne fotki pochodzą z sesji  kiedy lśniły.






I wersja pierwotna, błyszcząca.
















*************************


Bardzo dziękuję za sympatyczne komentarze pod poprzednim postem.

 Wybaczcie, że nie odpowiedziałam na nie,
 ale jutro z samego rana wyjeżdżam 
i muszę jeszcze wiele ogarnąć.

Przyjmijcie więc także 
 życzenia świąteczne z dużym wyprzedzeniem. 
 I do zobaczenia za  2 tygodnie. 
 Buziaki!!!
Marta